12 października, w czwartkowy poranek – już o godzinie siódmej zebraliśmy się przed szkołą, by rozpocząć nasz tegoroczny sezon wycieczek szkolnych. Zaczęliśmy od mocnego akcentu, bo by uczcić Rok Kopernikański –udaliśmy się do Lidzbarka Warmińskiego, gdzie to nasz wielki rodak spędził osiem lat swego sławnego życia. Wiele świadczy o tym, że to tam właśnie słynny astronom zaczął wstrzymywać Słońce i puszczać w ruch Ziemię. Nas na kilkanaście minut wstrzymała policja w celu sprawdzenia sprawności pojazdu. Okazało się, że wszystko było w najlepszym porządku i mogliśmy wreszcie wyruszyć w podróż.
W autokarze usadowili się uczniowie klasy VIII, VII, VI, V i IV. Opiekowali się nami nauczyciele: pani Iwona Kurowska i pani Jolanta Pszenna. Organizatorem wycieczki i jej kierownikiem był pan Mariusz Śliżewski. W Iławie dosiadła do nas nasza polonistka.
Mijaliśmy pola, lasy, miasteczka i wioski pokrapiane deszczem, ale to nam nie przeszkadzało, bo kolorowe jesienne krajobrazy i tak były prześliczne.
Około godziny dziesiątej dojechaliśmy do Lidzbarka Warmińskiego. Po wyjściu z autokaru z przyjemnością rozprostowaliśmy kości i skorzystaliśmy z darmowej i czystej toalety publicznej. Wkrótce przybyła do nas przewodniczka i zaprosiła do zwiedzania zamku. Budowla ta ma długą i interesującą historię. Aktualnie przechodzi kolejny remont. Nawet przed jego zakończeniem wygląda imponująco. Dumnie pręży mury z czerwonej cegły, nie ustępując w niczym Malborkowi. Znajduje się tu wiele wystaw. Głęboko w pamięć zapadła nam kaplica biskupa Krasickiego, w której odprawiał on codzienne nabożeństwa. Obok niej znajdują się stroje dawnych księży. Szczególnym uznaniem naszej męskiej połowy wycieczki cieszył się strój biskupa Łukasza Watzenrode, wuja Mikołaja Kopernika. Najwyżsi z nich, kolega Karol z klasy VI i jego wychowawca pozwolili go sobie nałożyć i pozowali do zdjęć. Wszystkie panie były zachwycone świątobliwym wyglądem naszych super modeli. Jeśli wuj Kopernika choć trochę przypominał naszych wycieczkowiczów, to nic dziwnego, że nie miał problemów z opiekunami…
Na ścianach zamku wisiało wiele obrazów. Były to portrety jego mieszkańców i ich rodzin. Nie brakowało również malowideł batalistycznych, bowiem o wojennej sławie Lidzbarka wspomina się nawet i w Paryżu… Interesujące również były komnaty mieszkalne, które zachowały się do naszych czasów w całkiem dobrym stanie. Chłopakom podniósł się poziom endorfin na widok lochu, w którym drzewiej torturowano ludzi. Wszystkich poruszył widok gdaniska i związanych z nimi skojarzeń. Pani przewodniczka mówiła dużo i bardzo ciekawie. Ale co dobre zawsze się kiedyś kończy i musieliśmy się z nią pożegnać. Na osłodę mieliśmy jeszcze stoisko z souvenirami. A potem pan kierownik zarządził spacer uliczkami Lidzbarka. Dużo ciekawych wiadomości przekazał nam pan kierowca autokaru, który w Lidzbarku odbywał zasadniczą służbę wojskową. Obecnie to urocze miasteczko należy do tak zwanych cittaslow, witając wjeżdżających widokiem prześlicznego żółwika, będącego symbolem tego europejskiego trendu buntowników przeciw nieustannemu pośpiechowi i bezsensownej gonitwy. Akurat zaświeciło słońce i uroda Wysokiej Bramy, kolegiaty i lidzbarskiej oranżerii ukazały się w całej krasie. Klasa siódma miała apetyt na więcej Lidzbarka, ale szóstaki i czwartaki zatęskniły za McDonald’sem i pan kierownik zarządził zbiórkę w autobusie.
W blasku słońca udaliśmy się do stolicy województwa. W Olsztynie pobiegliśmy do zamku aż na samą górę, w sportowym tempie delektując się widokami wystaw i ekip remontujących ten średniowieczny zabytek. W pobliżu był McDonald’s, więc na nasze usprawiedliwienie przypomniało nam się, że i mistrz Kopernik nie był na zamku olsztyńskim zbyt długo, bo zaledwie trzy lata… My w Macu byliśmy krócej, bo czekał na nas Gietrzwałd. W przepięknym sanktuarium nasza pani Jola przepięknie nam o nim opowiadała, a potem już bez przeszkód wracaliśmy do domu.
Z rodzicami spotkaliśmy się w Lasecznie przed godziną osiemnastą. Rodziny nie były zadowolone, że z McDonald’sie przywieźliśmy zbyt wiele do spróbowania rodzeństwu oczekującemu w domach.
Żeby móc cokolwiek dowieźć – musielibyśmy Maca zaliczyć bliżej domu, pod koniec wycieczki. Ogólnie wycieczka się wszystkim podobała. Sezon rozpoczęto ambitnie i w klasach snuje się projekty na następne wyprawy. Szykują się nam wyjazdy do teatru i sportowe. Dziewczyny z klasy szóstej przebąkują nawet o wyprawach samolotem. Klasa siódma preferuje zabytki i teatr. Ósmaki-wiadomo-trzęsą się przed egzaminami. A najmłodsi uczestnicy wycieczki Lidzbark-Olsztyn-Gietrzwałd z góry zgadzają się na wszystkie pomysły starszych koleżanek i kolegów. Nauczyciele opiekujący się wycieczkowiczami chwalą ich dyscyplinę i kulturę. Pan kierowca też uśmiechem żegnał podróżników.
Opr. zbiorowe klas VI i VII